RSS
środa, 11 stycznia 2017
POMNIK NOWO-DZIERŻYŃSKIEGO

Temperatura życia publicznego została podgrzana (mimo mroźnej pogody) przez "nową tradycję" uchwalania ustawy budżetowej - przez zaprzeczenie podstaw demokracji. Są ku temu powody - poprzednia ustawa opierała się na błędnych założeniach, polityka gospodarcza doprowadziła do spadku dynamiki PKB (zwłaszcza inwestycji), miała miejsce obniżka ratingów, wzrosły kursy walutowe i rentowności obligacji skarbowych (zwiastujące wzrost kosztów obsługi długu publicznego). Przystąpiono do realizacji obietnić wyborczych, które skutkują pogorszeniem stanu finansów publicznych (np. obniżka wieku emerytalnego), a także sytuacji obywateli (np. kobiet "skazanych na emeryturę" w wieku 60 lat). Niektóre z nich są źródłem ostrych protestów, np. nauczycieli (wskutek reformy) oraz kobiet w wyniku permanentnego "uruchamiania" oszołomów. Należy dodać, że praktyki zaprzeczania demokracji miały miejsce już wcześniej, m.in.: żądania nie zadawania pytań w sejmie, eliminacja dyskusji. Wiele żenujących zdarzeń miało miejsce w polityce zagranicznej i obronności; nie są to sprawy błahe, bo np. budżet obronny należy do największych w UE (ponad 2% PKB).

Próbowano znaleźć poparcie dla prowadzonej polityki w innych krajach, np. na Węgrzech i w Wlk. Brytanii. W przypadku Węgier postawiono kropkę nad "i" (o kradzeniu koni), przypadek demokracji brytyjskiej trzeba przemilczeć...

Sposób uprawiania polityki jest całkowicie nieakceptowalny dla wteranów walki z komunizmem - zarówno dla uczestników opozycji demokratycznej, jak i twórców - wykonawców transformacji. W sposó dobitny stwierdzał to wielokrotnie prof. Leszek Balerowicz - ostatnio (11.01. 2017 r.) nt. znieważenia urzędu marszałka sejmu. Sytuacja ta nie mieści się w głowie ludziom współczesnym Panu Tadeuszowi Mazowieckiemu - twórcy państwa po upiorze komunizmu (również autorowi tego tekstu). Jest całkowicie nie do przyjęcia dla młodszych generacji światłych demokratów. Podsumowując - koalicja, która uzyskała niewielki de facto procent głosów wyborczych, w wyniku również rozczarowania poprzednikami, a zyskała znaczący (merytorycznie) elektorat negatywny, może myśleć jedynie o żałosnym finale. Najlepszym wyjściem jest bezwłoczne złożenie mandatów.

Gorąca temperatura (zbędnej) polityki ma miejsce w czasie klęski zatrucia środowiska przez śmiercionośne pyły i gazy w miastach - normy przekroczone zostały o wiele rzędów wielkości. Ludność musi żyć w warunkach komór gazowych, w czasach transferów unijnych na poprawę środowiska; jego czystość należy do priorytetów Unii. Klęska ta, zresztą nie jedyna, nie zaprząta głów twórcom skandalu legislacyjnego. Sytuacja ta wymaga radykalnych zmian prawnych - pociągnięcia do odpowiedzialności (nie tylko politycznej)  autorów awantur sejmowych oraz przywrócenia hierarchii ważności spraw obywateli. 

Sposób uprawiania polityki przez obecną formację nasuwa skojarzenia związane z usuwaniem pomnika bohatera bolszewików z tytułu tekstu,  Znalazł on obrońców wśród dawnych komunistów (wielka postać, tradycja) oraz radykalnych wrogów z drugiej strony. Obrońcy okazali się pozorantami, natomiast wrogowie potrzebowali, jak można przypuszczać, zająć ich miejsce. Banałem jest stwierdzenie, że to droga do nikąd.- wystarczy uprawiać taką politykę na swój użytek. A obywatelom trzeba zapewnić wszystkie należne prawa - rzetelnie, bez prymitywnej arogancji. Można odnieść wrażenie, że autorzy obecnej "zadymy" nie przyswoili sobie nawet treści pierwszych rozdziałów KONSTYTUCJI. Nie zastąpią ich slogany, ani fałszywa retoryka. 

NATOMIAST POMNIK MUSI ZNIKNĄĆ BEZPOWROTNIE.

 

 

 

 

 

przemilczeć...,  

22:39, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lipca 2016
STUPID (SOVIET) SHIT

Ostatnie dni zdominowało, obok Mistrzostw Europy w piłce, wydarzenie o najwyższej randze w ostatnich trzech dekadach - szczyt NATO. Powrócił temat "wzmocnienia wschodniej flanki" przez siły obronne Sojuszników - obecnie w sile czterech batalionów. Towarzyszył mu bojowy duch niektórych komentarzy, bez wymienienia celów, który służą podjęte decyzje (nie był obecny temat potrzeby posiadania bomby atomowej). Dużą atencją komentatorów cieszą się zwłaszcza wojska pancerne; być może dają wrażenie silnych gwarancji bezpieczeństwa. Duch jest wymierzony w potencjalne źródła zagrożenia, można sądzić, że kiedyś już zaistniał, a nawet, że wyraża jakieś skrywane dążności do tych źródeł. O duchu lepiej więc zapomnieć, natomiast decyzje Paktu mają - szczęśliwie - atrybut racjonalności i niezbędności.

Rozwój sytuacji w NATO ma charakter planowy i w najwyższym stopniu efektywny. Nie można tego powiedzieć o innych obszarach życia publicznego nad Wisłą. Wymienimy trzy z nich plus temat do dalszych rozważań. Są to klęski (w opinii autora) o różnym ciężarze gatunkowym:  akcesja do UE, dług publiczny, tempo rozwoju cywilizacyjnego (miejsce w rankingach innowacyjności). Temat dodatkowy to oczywiście praworządność.

Akcesji do UE, Instytucji jednoczącej Europę, dokonała się dotychczas na najniższym możliwym poziomie - bez wejścia do strefy EURO. W rankingach pokazujących realizację celów unijnych Polska zajmuje najniższe miejsca, choć przejęła najwyższych transfery. Co więcej, cele ekonomiczne kraju oparte są na (kończących) się transferach z UE, rosnących podatkach i wzroście zadłużenia publicznego. Jednocześnie z niskim (empirycznie) poziomem inwestycji warunkujących wzrost i rozwój. Bez odniesienia się do planu na najbliższe ćwierćwiecze, opracowanego w "kuźni" Autora programu wyjścia z systemu sowieckiego oraz Strategii 10-letniej z przełomu wieków. Jednym z "namacalnych" przejawów zaistniałej sytuacji jest obniżka ratingów - odzwierciedlająca sytuację kryzysu "na własne życzenie". Podsumowując - pozycja zajęta w UE jest czymś niezrozumiałym na tle dawnych aspiracji.

Dług publiczny należy do głównych tematów tego blogu. Obecnie należy podkreślić stan klęski - oczywisty do przewidzenia - w okresie ujemnych stóp BC UE, stopy procentowe w Polsce wykazują wzrost! Wiele krajów UE zrefinansowało (w ostatnich latach) większość zadłużenia po ujemnych stopach; inaczej mówiąc zredukowały one koszty obsługi do minimum. W Polsce spowodowano, powtórzmy, efekt przeciwny - maksymalizację kosztów, wskutek podniesienia ryzyka!!! Ta sytuacja nie ma wytłumaczenia przez brak kompetencji (nieuctwo) w zarządzaniu i strategii długu; nie znamy podobnego przykładu w UE (autor był zatrudniony w długu przez ponad 13 lat).

Ostatni z wymienionych problemów - rozwój i innowacyjność - wywołuje stan zażenowania: po uwzględnieniu transferów unijnych i poziomu PKB jest to końcowe miejsce w UE. Z takiego miejsca uciekają ludzie z potencjałem intelektualnym, co źle rokuje na przyszłość zwłaszcza w sytuacji katastrofy demograficznej. W tym temacie trudno odpowiedzieć: co się stało?!

Problem praworządności zaistniał w trakcie Szczytu NATO i w działalności organów UE. Nie można mieć wątpliwości, że znajdzie rozwiązanie.

Obserwator życia publicznego w Polsce może odnieść wrażenie, że polega ono na destrukcji: ustawkach, jałowych sporach, krzykliwym populiźmie, itp. W zwięzłej formie wyraża to tytuł tekstu w języku angielskim (będący cytatem). A przegrano sprawy istotne, w sposób kompromitujący. Trzeba mieć nadzieję, że wzorce NATO zmienią ten stan rzeczy.

 

(Autor jest ppor. rezerwy, odbył praktykę dla podchorążych w pułku pancernym. Upowszechnianie wiedzy w zakresie obronności pozostawiam zawodowym wojskowym). 

18:36, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 lipca 2015
SZAJS-KAPITAŁ

W debatach publicznych powracają tematy samograje: nierówności i kapitalizm.

Nierówności potraktowano krótko: nie ma, są nieistotne, z wsparciem nauki. Wybrane mierniki nierówności wskazują na umiarkowany zakres zjawiska, mają podobne wartości, jak w innych krajach. Znawcy tematu wskazują natomiast, że mierniki te nie odzwierciedlają realiów - ruch w tym kierunku prowadzi do przeciwnych wniosków. Widać je gołym okiem - np. jeśli ktoś otrzymuje benzynę na objazd równika, a pozostali nic, to nierówności przyjmują maksymalny poziom. Podobnie - ośmiorniczki w sklepie kosztują 32 zł, a wino 7 zł; ludzie gdzie tu nierówności! W kwestii rozkładu zarobków występuje wiele podobnych zjawisk, np. kumulacja zarobków z wielu źródeł, "obchodzenie" progu podatkowego. Ponadto, nierówności nie wynikają jedynie z dochodów. Podsumowując - tezy o braku nierówności mają marną jakość, ocierającą się o tytuł tekstu.

Pod pręgierzem znajduje się często kapitalizm - w skrócie system rynkowy oparty na różnych formach własności. Wykazuje on wiele patologii nad Wisłą. Dokładne przyjrzenie się tym cechom pokazuje źródła - poprzedni "przodujący" system. Królowały w nim: zbrodnicze represje, "kultura" gułagu, przestępczość, środowiska marginesu, itp. Te byty zrodziły (m.in.):

- monopole na racjonowane dobra - miały one zapewniać godne życie dla aparatu represji; dla pozostałych - resztki, produkty działalności w "ograniczanej" gospodarce rynkowej, itp.,

- szerokie sfery szaro-czarnej gospodarki, z nieodłącznym atrybutem nadużycia,

- duże obszary ubóstwa, pogardzanego i eksploatowanego jak w łagrach.

Problemy zasygnalizowane w tym tekście mają obszerną, rzetelną literaturę w nauce, są tematem wielu konferencji. Celem tekstu jest pokazanie, że, w kraju po-sowieckim, również dyskusje publiczne są lichej jakości, choć słychać je najgłośniej. Jak pozbyć się tego balastu z tytułu? Odpowiedź jest pozornie prosta: wykorzystać istniejące, pozytywne wzorce, z własnym wkładem. Nawet jeśli idzie "pod górę".

 

09:35, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 stycznia 2015
WSZYSCY JESTEŚMY FRANKOWICZAMI - OKRADZIONYMI

Ostatnie dni upływają w gorączce nagłego wzrostu kursu franka - o ok. 20%. Stwarza on trudną sytuację dla kredytobiorców, zwykle mających kredyty hipoteczne na znaczną kwotę. Ale problem dotyczy wszystkich podatników znad Wisły, ponieważ wzrósł dług publiczny!
Wzrost długu i kosztów jego obsługi wynika nie tylko ze wzrostu kursu franka, ponieważ w krótkim czasie wzrosły kursy innych walut, m.in. dolara i funta o ok. 15%. Zmiany te mają wiele przyczyn, m.in. niski rating i długotrwałą inflację. Udział długu w walutach obcych przekracza 1/3, a zatem przyrost długu wyniesie ok. 5%, a kosztów nieco więcej. Podatnicy nie zaciągali długu ani też nie mieli z niego jakichkolwiek korzyści - innymi słowy ZOSTALI OKRADZENI!
Kredytobiorcom poświęcono sporo uwagi ze względu na dążność do uniknięcia bankructw. Nt. długu panuje zmowa milczenia - nie ma problemu, a w mediach nie ma cudaczno-wesołkowatego ogłupiania. Niektórzy kredytobiorcy szukają gorączkowo winnych, choć problem ulegnie stłumieniu po zmianie stopy banku centralnego Szwajcarii. Problem ogółu podatników pozostanie wraz z potrojonym w tym wieku długiem, powiększonym o wzrost kursów walutowych, które nie spadną. Może jedynie pozostać im w pamięci stek bredni wygłaszanych przez wiele lat nt. sukcesów na froncie długu, przez oszustów publicznych. Nie mają szans na uniknięcie spłaty długu, ani kosztów obsługi. Poznali smak jeszcze jednego triumfu bezkarności i bezprawia. Wielu z nich doświadczy w wyniku tych zjawisk znaczącej pauperyzacji, mogą się delektować jedynie zamożnością oszustów.

Dodajmy, że obecna sytuacja wyklucza wejście do EURO. Zaowocowała więc nowymi bredniami o problemach UE i strefy EURO. Tytuł jednego w wcześniejszych tekstów - "taniec sovieci" jest za słaby na skrótowe określenie tych "występów".
czwartek, 20 listopada 2014
MATNIA

Nastał kolejny czas walki klasy politycznej o łupy. Zanikło pojęcie elektoratu - nie jest już potrzebny. W walce wzięło udział mniej niż 50% jego członków, a oddano wiele nieważnych głosów. Jeszcze mniejsza frekwencja miała miejsce w wyborach do Europarlamentu. Kogo reprezentują zdobywcy łupów, co jest źródłem tego stanu? Prawdopodobnie nie ma dobrej odpowiedzi...

Klęską i kompromitacją okazał się system zbierania i liczenia głosów. Najmocniejszy i najbardziej niezawodny element współczesnej cywilizacji, co wiedzą użytkownicy np.  systemów bankowych. Jakie wnioski i skojarzenia wywołuje ten fakt? Brak kompetencji i odpowiedzialności, lekceważenie ostrzeżeń (w czasie testowania systemu stwierdzono jedynie, że wszystko jest w porządku), korupcja, zapaść w nowoczesnych technologiach i innowacyjności (poniżej Kazachstanu i innych republik komunizmu). Wniosek - niezłomność i trwałość idei komunizmu?!

Na początku transformacji debatowano intensywnie o atrybutach klasy politycznej - postulowano wysokie uposażenia, aby ustrzec ją przed pokusą nadużyć i korupcji. Nie pomogły! Ostatnie wydarzenia - rozliczenia wyjazdów - pokazały, że złotówka wydana na wymienione cele pociąga za sobą następne! Autor tego tekstu odniósł wrażenie, że rozlała się mentalność znana z długu publicznego. Oczywiście, nie generalizuję. Obywatele - podatnicy nie mają jednak wyjścia, znaleźli się w sytuacji, którą można określić słowem MATNIA.

Nad Wisłą gościł, w związku z upamiętnieniem ludobójstwa na Żydach, znakomity Twórca - autor filmu pod tym tytułem. W mediach zaistniały akty napaści - na okoliczność wydarzeń sprzed kilku dekad, nazwanych "pedofilią". Autorzy napaści nie znali faktów, ani treści prawnej wymienionego terminu, co zaowocowało wściekłym absurdem. Odzwierciedla on aktualne klimaty znad Wisły... Kompromitacja!

Tematyka filmu odbiega od realiów obszaru nad Wisłą, skojarzenie tytułów jest przypadkowe. Odnosi się to również do następnego filmu - "Wstręt". Dodam, że filmy powinny być dozwolone wyłącznie dla światłych obywateli.

18:22, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 października 2014
JAK DOBRZE MI W POZYCJI TEJ... RAZ DWA LEWA

W dyskusjach nt. finansów publicznych powracają stale tematy będące skutkiem doprowadzenia tej sfery do kryzysu: ozusowanie wszystkiego, brak możliwości wyjścia z szału podatkowego, klęska demograficzna, wyjazdy za granicę, zwłaszcza kadry o wysokich kwalifikacjach, "sukcesy" na froncie długu, itp. Ważnych tematów jest więcej, np. brak postępu w budownictwie mieszkaniowym, ale tu łatwiej "umyć ręce".

Powrót do epoki ZUS-u ma na celu opanowanie kryzysu emerytalnego. Podatnicy, dysponujący w większości zarobkami na poziomie gułagu, muszą płacić niewspółmiernie wysokie daniny podatkowo-emerytalne, "rujnujące" dla ludzi spoza służby biurokratycznej. Różnicę między wsypą nad Wisłą a cywilizacją poznali już emigranci - mają znaczącą kwotę wolną od podatku, a środkami emerytalnymi sami sterują - poza niezbędną składką "ubezpieczeniową". Różnica ta jest podobna do sytuacji ludzi wolnych i gułagowców - wolni sami decydują kiedy zgromadzą środki emerytalne, w jakiej formie, itd., i mogą zachować płynność finansową w każdym okresie życia. Wystarczy mieć odpowiednią wiedzę lub doradztwo publiczne (a nie ogłupiactwo). Kiedy świadomość tego stanu rzeczy dotrze do twierdz sovietów?! Niestety, nie widać nawet jaskółek...

Problemy demograficzne, spowodowane przez funkcjonariuszy finansów, narastają katastroficznie. Współczynnik dzietności spadł wyraźnie poniżej 1,3 - klęska ulegnie pogłębieniu w następnych pokoleniach. Wraz z wyjazdami ludzi wykształconych, sytuacja upodabnia się do strat wojennych. (Mamy w tej dziedzinie osobiste doświadczenie, będące skutkiem relegowania z długu publicznego w Sierpniu 2006 r., tj. szczęśliwą kontynuację rodziny poza krajem). Narastanie kryzysu było widoczne gołym okiem, a przeciwdziałanie, metodami pochodzącymi od wysoko opłacanych specjalistów PR, jałowe. Również środki unijne na polepszenie wizerunku instytucji finansów publicznych poszły w błoto... Paradoksalnie, nie mamy lepszej rady dla "reprodukcyjnej" części społeczeństwa, zwłaszcza zepchniętej do gułagu biedy, niż wyjazd za granicę. Tam dzietność Rodaków wraca do normy. Dodajmy, że niewielka część ludności ma szanse na nie reprodukowanie biedy i to "dzięki" rozrostowi służby biurokratycznej.

W długu "sukcesem" jest spadek rentowności w wyniku spadku stóp procentowych. Wielokrotnie podkreślaliśmy, że "tani" dług mają kraje, o wysokim ratingu. Nad Wisłą sytuacja jest przeciwna(!), co więcej finansują sowicie inwestorów zagranicznych. Dług nie ma dobrych perspektyw, podobnie jak dzietność. Tu również doszło do ciężkich klęsk (nieuctwa) w ostatnich latach - zwłaszcza, w "tragicznym" roku 2006 r., w przeddzień kryzysu. Rozwój sytuacji - potrojenie długu w ciągu 13 lat i "klęska merytoryczna" - był wręcz niewiarygodny. Miał jednak początki w przeszłości, był widoczny gołym okiem, ale nie spowodował przeciwdziałania. Wprost przeciwnie - głoszono medialnie absurdy, które nie mogły zaistnieć przez wiele lat. Skutki katastrofy merytorycznej będą długofalowe - podobnie, jak dzietności. W przypadku nowych pokoleń również pozostaje ucieczka przed zobowiązaniami, których nie zaciągnęli. Ktoś jednak będzie musiał dźwigać ten cęiżar, obniżając jeszcze bardziej poziom egzystencji. Powtórzmy, że koszty długu zniwelują korzyści z transferów z UE.

Podsumowując - coraz mniej powodów do optymizmu w tematyce tego blogu. Dawniej taki rozwój sytuacji skutkował produkcjami satyrycznymi, np. wykonaniem marsza żałobnego Chopina przez Ś.P. Macieja Zembatego, ze słowami, jak w tytule. Obaj Autorzy wywołują znakomite skojarzenia, imieniem kompozytora nazwano nawet nad Wisłą lotnisko oraz wódkę. Niestety, nie widać zwrotu z tej drogi do nikąd w finansach publicznych. Jej autorzy zmieniają usytuowanie w życiu publicznym lub znikają. I tylko funkcjonariusze finansów błyszczą niezmiennie głupotą, po ujawnieniu kolejnych skandali.

15:15, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 kwietnia 2014
POŻEGNANIE (DZIADOSTWA) SOVIETÓW

Życie publiczne zostało zdominowane w ostatnich tygodniach przez różne "ustawki" w dziedzinie polityki, np. potrzebę zwiększenia sił zbrojnych o "dwie ciężkie brygady" (bez podania ich zastosowania i źródeł utrzymania). W ich cieniu funkcjonują sprawy mniej eksponowane, choć również stale aktualne. Są to: wyjazdy z wyspy i perspektywy wyludnienia,  wskutek niskich współczynników dzietności.

Temat wyjazdów zaistniał m.in. w badaniach opinii publicznej. Okazało się, że tylko 13% mieszkańców nie myśli o wyjeździe. Badania pokazują więc, że liczba mieszkańców chcących pozostać jest o rząd wielkości mniejsza!. Powstają pytania: jakie są przyczyny skłaniające do wyjazdu i kto nie chce wyjechać. Nie prowadziłem badań na ten temat, ale wskazywałem wcześniej na istnienie tendencji wyjazdowej. Przyczyny wyjazdów są oczywiste: niski (dziadowski) poziom płac (w warunkach wieloletniej wysokiej inflacji, w liczbach bezwzględnych, w odniesieniu do PKB, w odniesieniu do czasu pracy), wysoki poziom bezrobocia, wysokie podatki (np. niewielka kwota wolna od podatku PIT), brak perspektyw podniesienia poziomu życia, brak efektów transferów z UE, ujawnianie się skutków potrojenia długu publicznego, brak EURO i szans na wejście do strefy, ekspozycja kretyństwa w finansach publicznych (od lat piszę o dramacie długu publicznego i sprawach związanych z sytuacją demograficzną),  niesprawność publicznej służby zdrowia, itd., itd. Większość z nich nie może ulec zmianie nawet w perspektywie kilku lat. Niektóre są drastycznym przejawem praktyk znanych z czasów sowieckich, np. "zasypanie" długu publicznego, potrojonego w XXI w., ze składek emerytalnych. Obecnie, ludzie reagują inaczej na taki stan, niż w komunizmie - masowo wyjeżdżają, a w mniejszym stopniu  "walczą" z absurdami w ramach sił obywatelskich.

Temat - kto nie chce wyjechać nie jest pierwszoplanowy, ze względu na przygniatającą przewagę zwolenników wyjazdu. Dawniej mniej mobilni byli np. ludzie starsi, renciści, emeryci. Ale ich liczebność przewyższa dziś znacznie 13%! Przypuszczenia na temat relacji wyjeżdżających i nie wyjeżdżających wyraziłem w komentarzach o ptakach pazernych i koniach z Orwella. Dane nt. rozkładu zarobków pokazują silną asymetrię - większość pracowników zarabia poniżej średniej. Ponadto, wyższy poziom zarobków ma miejsce w służbie biurokratycznej, która zanotowała ogromny rozrost. Krótko mówiąc, eksploatacja ludzi za niedostateczną płacę nie jest możliwa w nieskończoność.

Niskie współczynniki dzietności służyły przez długi czas tzw. ekonomistom do straszenia przyszłych emerytów perspektywą braku środków na wypłaty. Dyskusje dotyczyły tylko filaru ubezpieczeniowego, choć wiadomo, że dominacja filaru kapitałowego rozwiązała by problem w znacznym stopniu. Obecnie pojawiły się koncepcje wsparcia dzietności - na wzór krajów UE mających pozytywne doświadczenia. Stanowią one opozycję do niedawnych bojów funkcjonariuszy (nowo-aparatczyków) finansów o zmniejszenie środków publicznych na ten cel. Odzew finansów jest niezmienny - skąd wziąć środki na TAKI cel! Przez lata pokazywaliśmy jedno z głównych źródeł  - optymalizacja w długu publicznym, zamiast "cudownego" zasypania długu i bredni ciemniaków/idiotów finansowych. Niestety, było to "bicie głową w mur", zakończone relegowaniem z długu, w przededniu kryzysu w 2006 r., w trakcie przewodu habilitacyjnego z tej dziedziny. Oba tematy - dług i dzietność - są przykładem absurdalnie tragicznej klęski, w stylu sowieckim. Skutki są nie do odrobienia, będą przejawiać się przez wiele dekad. W przypadku długu nie ma obecnie dobrej pointy - dającej nadzieję. W przypadku dzietności można (na dziś) stwierdzić, że dla wielu ludzi pożegnanie obecnych realiów oznacza

POWITANIE NOWYCH NADZIEI

(dane statystyczne pokazują spadek transferów zarobków do kraju i wzrost wyjazdów dzieci, co oznacza zapewne wyjazdy na stałe).

Podsumowanie powyższych rozważań (teza) jest również stałe: zrealizowano wariant ekonomiczny najgorszy z możliwych - poniżej najsłabszego ze strategii Polska 2010. Najwyższy już czas na odwrócenie tych tendencji; trzeba o tym pamiętać w czasach walki o głosy w wyborach. Niestety tematy ekonomii są w tych bojach nieobecne - nadzieja głównie w działaniach obywatelskich.

18:05, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 stycznia 2014
WALKA O INFLANTY DLA DZIECI - KUKUŁA Z BRAKU PERSPEKTYW

W ostatnich dniach powrócił temat świadczeń na dzieci - tym razem w wyniku możliwości ograniczenia świadczeń podatników z wysp brytyjskich, na dzieci pozostające na wyspie nad Wisłą. Wcześniej funkcjonariusze finansów zapowiadali oszczędności w wydatkach na ten cel (świadczenia nad Wisłą), na kwotę ponad 200 mln. Ostatecznie świadczenia ograniczono jedynie rodzinom o dochodach przekraczających (lichy) poziom średni. Problem jest istotny, ponieważ dzietność nad Wisłą pozostaje na poziomie połowy niezbędnej do zachowania stałości populacji, biorąc pod uwagę liczebność wyjeżdżających. W tej sytuacji "podkukułczenie" dziatwy Wyspiarzom i szarża krucjaty przeciw ich polityce socjalnej, stwarza wizerunek troski o poziom jej życia. Pojawiły się też głosy wzywające do powrotu rodziców dzieci nad Wisłę.

A jakie stworzono perspektywy dla nowych pokoleń nad Wisłą? Powtórzmy niektóre - istotne wyznaczniki przyszłości finansów publicznych i gospodarki.

W ciągu tego wieku zaciągnięto DWUKROTNIE(!) więcej długu, niż w całej historii. Jego koszty, horrendalne wskutek polityki kadrowej w finansach (zwłaszcza w przeddzień kryzysu światowego), doprowadziły do pętli długu, wzrostu opodatkowania i pauperyzacji. W efekcie mamy zapaść wzrostu(!) gospodarki w okresie powrotu koniunktury w USA i w strefie EURO. Efektem polityki ekonomicznej z obecnego wieku jest też pozostawanie wyspy nad Wisłą wśród maruderów do strefy EURO - wraz z innymi ostojami betonu komunistycznego.

Dług znalazł się w ok. 40% w rękach zagranicznych - środki pochodzące z kosztów obsługi nie wzmacniają krajowego sektora finansowego. Sfinansowanie przyrostu długu na rynku krajowym nie było możliwe. Co więcej dług absorbuje kredyt dla gospodarki, a podatki i brak wzrostu przeciwdziałają zwiększaniu oszczędności krajowych. Wyspa zajmuje niską pozycję w rankingach łatwości biznesu, a jednocześnie wysoką w rozwoju rynku finansowego - sytuacja ta ma wpływ na strukturę napływu kapitału, na korzyść finansowania długu publicznego. Niski ranking ułatwia inwestorom zagranicznym zwiększanie korzyści z inwestycji finansowych.

Dodajmy, że manna z Unii - transfery unijne wkrótce ustanie, a koszty obsługi długu wzrosną. Ponadto, zobowiązania sektora finansów publicznych nie zmniejszą się w wyniku "manewru" z OFE.

Jak przyszłe pokolenia ocenią rycerzy krucjaty o świadczenia od podatników brytyjskich i mannę z Unii, biorąc pod uwagę sytuację, do której doprowadzili gospodarkę nad Wisłą? Jak ocenią apatię obywatelską (brak przeciwdziałania kryzysowi) mieszkańców nad Wisłą? (Można sądzić, że mieszkańcy wobec braku pola manewru preferują wyjazdy "za chlebem", a nie udział w nielicznych, choć energicznych, działaniach sił obywatelskich). Kiedy i jak mieszkańcy znad Wisły uwolnią się od ogłupiaczy, oszołomów, wykonawców tańca sovietów, itp?

Pole do pytań i rozważań jest rozległe, na razie zapełniają je tematy głoszone przez oszołomów/ ciemniaków/oszustów. Racjonalnie, należy powtórzyć, że nie ma alternatywy dla powrotu do strategii wzrostu z najlepszych okresów rozwoju. Z drugiej strony nie widać ani perspektywy rozliczenia autorów obecnej sytuacji, ani terminu ich zejścia ze sceny.

Nie ulega wątpliwości, że kukuła nie rozwiąże problemów demograficznych nad Wisłą, nawet w przypadku niezmienności systemu świadczeń brytyjskich.

20:08, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 listopada 2013
KOLEJNA ODSŁONA TWARZY SOWIECKIEJ
Aktualnym tematem "dyskusji" w obszarze finansów publicznych jest "reforma" OFE, będąca skutkiem spowodowania krachu w długu publicznym (KAPUT). Treścią dyskusji jest kij (szantaż) i marchewka (korzyści z "reformy"). Akcentuje się w niej m.in.: spadek długu i kosztów obsługi w wyniku umorzenia obligacji posiadanych przez OFE. Oba elementy są hańbą i obrazą dla podatników, ale skupimy się jedynie na skutkach dla długu. Głoszenie obniżki długu i kosztów może bowiem skutkować kolejnym etapem KAPUT. Trzeba stwierdzić, że dług (zobowiązania sektora finansów publicznych) nie ulegnie zmniejszeniu po umorzeniu, podobnie koszty - po prostu nie będą płacone. Ten wariant znamy z działań przestępczych, tzw. stanu wojennego. Zaprzestano obsługiwać dług, co spowodowało eksplozyjne jego narastanie, twierdząc, że w przyszłości zostanie częściowo umorzony. Dokonano jednocześnie pauperyzacji ludności, w stopniu wyższym, niż obecnie. Co należy zrobić, aby dług zmniejszyć? Zdynamizować gospodarkę, co zwiększy wpływy podatkowe i pozwoli osiągnąć nadwyżkę sektora. Niestety, polityka fiskalna i monetarna ostatnich lat to uniemożliwia. Aby zmniejszyć relację długu do PKB, trzeba osiągnąć niższą dynamikę długu, niż PKB - też nierealne, z analogicznych powodów. Można zwiększyć poziom inflacji, ale będzie to skutkować wzrostem kosztów obsługi długu w przyszłości. Żadne ze skutecznych działań nie wchodzi w grę i to w czasie minimalnych stóp EBC i ekstremalnie niskich kosztów obsługi długu w krajach EURO. Zamiast dynamiki kraju "na dorobku" - bezrobocie i wzrost nieporównywalny z potencjalnym, w okresie transferów unijnych. Duży udział w tej sytuacji ma nieuctwo/ skretynienie w strategii długu. Jak może wyglądać kolejny etap KAPUT. W długu publicznym prezentowano 15 lat temu taki oto scenariusz (jego piewca był na stażu w UE, aby nauczyć się lepiej walczyć z Unią): zwiększyć dług i wystąpić o pomoc do Unii. Było to w czasie narastanie długu w Grecji, można więc uznać, że jego źródłem była analogia. Nie jest pełna, bo Grecja weszła na poziom konsumpcji nieosiągalny dla wyspy nad Wisłą. Dodajmy, że "koncepcja" debilna, bo lepiej nawet "klepać biedę" (nie było takiej konieczności!), niż być bankrutem. Co jeszcze może czekać podatników? Niestety zapłata za politykę z ostatnich lat. Dokonali złych wyborów politycznych, nie mając (prawdopodobnie) pola manewru. I znów zobaczyli straszną stronę gęby sowieckiej...
poniedziałek, 09 września 2013
GUŁAG (PRZYSZŁYCH) EMERYTÓW

Toczy się dyskusja nt. "reformy" emerytalnej, bez pytania zainteresowanych. Przyszli emeryci najpierw zostali zapisani do OFE przymusowo, z nachalną, częściowo demagogiczną, propagandą. Były powody do demagogii, bez nich sprawa byłaby czysta. Po kilkunastu latach stworzono kolejną przymusowo-hazardową sytuację. Kolejno - zmniejszono wkład do OFE, stwierdzono konieczność umorzenia obligacji wyemitowanych w miejsce wpłaconych pieniędzy, postawiono ludzi w sytuacji hazardowego wyboru, tj. bez możliwości przewidzenia skutków. Co więcej, przyjęto wariant "domyślny" - ZUS. Z komentarzami w rodzaju - takie rozwiązanie nie stwarza zagrożeń, znanymi z poradników "kiwanie i wała" (podmianka, masz to samo); w komunizmie stosowano je na okoliczność "wpychania" ordynarnych substytutów. Ponadto rozważania - czy "reforma jest zgodna z prawem? Praktyka pokazuje, że w przypadku prawa unijnego trzeba zwykle płacić kary lub odszkodowania, na koszt podatnika.

Powyższa prezentacja problemu jest skrótowa i niekompletna, ale oddaje istotę problemu. Czy "reforma" wejdzie w życie, jako zgodna z prawem? Nie może! Nie wolno postępować w taki sposób z Obywatelami! Funkcjonariusze finansów muszą się tego nauczyć. Nie może być powrotu do powrotu upiorów komunizmu i sytuacji z gułagu.

Dodajmy, że takie metody stosowano przez długi czas w działalności długu publicznego - ze skutkiem w postaci pułapki zadłużenia i nie tylko. Ten temat wymaga powrotu, na okoliczność potęgowania absurdów związanych z zawieszeniem progów ostrożnościowych.

21:47, leszekkrzysztof
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3